Siedziałam w domu. Był deszczowy dzień. Mój Pichatek gdzieś zaginął.
- Mamo.... mogę iść do mojej brygady? - spytałam.
- Jest za deszczowo. - powiedziała.
- Proszę... Użyję mrocznego skoku - odpowiedziałam z dużymi oczkami.
- No dobrze... - powiedziała mama. - Tylko bądź grzeczna.
- Dziękuję! - odpowiedziałam. - Mroczny skok Angels Brigade!
Znalazłam się w naszej bazie. Tam była smoczyca, która płakała.
- Proszę! Musicie go znaleźć! To mój najlepszy pupil! - krzyknęła smoczyca.
- Dobrze pójdziemy go poszukać - powiedziała Lili.
- Dziękuję! - krzyknęła i poszła smoczyca.
- Daria mamy misję! - krzyknęła Lili.
Po chwili wszyscy się pojawili. Dowiedziałam się też od nich, że zginęły ich Pichatki.
- Pierwsza misja na nas czeka! Lećmy w chmury, aby odnaleźć Pichatka! - powiedziała Lili.
Polecieliśmy w chmury. Była ogromniasta burza.
- Wszyscy mnie słyszą? - spytałam.
- Tak! - krzyknęli wszyscy.
Szukaliśmy wszędzie, ale nie było.W ślepych uliczkach na drzewach i gdzie indziej.
- Daria może ktoś go ukradł? - spytała Mayu.
- Jeżeli tutaj go nie ma... Wiem! Może w Miliksem. - powiedziałam.
- Coś ty! Mamy tam polecieć?! - krzyknęła Lili.
- Tak. Może Miliksem zabiera wszystkie Pichatki to na pewno po to, żeby zebrali ich energie i stworzyli wielkiego smoka, który na pewno umie zdobyć Dorian. - powiedziałam. - Niewidzialność!
Wszyscy stali się niewidzialni. Jednak widzieliśmy siebie pod postacią białego ducha.
- Chodźmy do tego farmera, który krzyczy za siedzenie na ich drzewach. - powiedziała Lili.
Poszliśmy koło jego domu. Tam siedział. Kiedy się odwrócił nas nie widział.
Rozwinęliśmy skrzydła i latali do Miliksem. Było tam mrocznie.
- Boję się... - powiedziała szeptem Lili.
- Strach da się łatwo pokonać. - powiedziałam.
Szukaliśmy odpowiedniego mrocznego laboratorium. Nagle usłyszeliśmy Ratunku! potem Pomocy!! Aaa!!
Polecieliśmy do tego laboratorium. Tam było tysiące Pichatków.
- Wow ile ich jest! - krzyknęła Lili.
- Lili ciszej - powiedziałam szeptem.
Polecieliśmy do tego laboratorium i przycisnęliśmy czerwony przycisk.
Wszystkie Pichatki uciekły.
- Pichatki ewoluują w Pikariony! - krzyknęły wszystkie.
Pikariony są podobne do kota tylko mają skrzydła i włosy. Tak wyglądała mój po ewolucji.
Zamieniły się w Pikariony. To ich druga ewolucja. Mają skrzydła i się większe. Od razu odleciały. My także.
- Dziękujemy! - powiedziały Pikariony. - Teraz lecimy do Dorian do naszych właścicieli.
Nagle strzelały ogniste meteoryty.
- Duchowość! - krzyknął jeden z Pikarionów i wszyscy byliśmy jakby duchy.
Kiedy miał uderzyć meteoryt w nas od razu nie czuliśmy meteorytów.
Nagle przyleciał do mnie mój Pikarion.
- Tak się o ciebie martwiłam! - krzyknęłam.
- My zawsze damy sobie radę. Szczęście, że nas uratowałaś - powiedział.
Polecieliśmy do naszej bazy. Wszystkie Pikariony powróciły do swoich właścicieli. Od razu brygada poszła spać jak nigdy nic.
Mój Pikarion (Kiara) spała pod moją łapką.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz