czwartek, 13 października 2011

Jak znalazłam się w Dorian

Zeszłej zimy (wtedy mieszkaliśmy w górach) żyłam z babcią dziadkiem i rodzicami. Oczywiście też siostra.
Pojawiło się wojsko ziemi Miliksu. Postanowili zrobić wielką lawinę która zasypałaby połowę terenu. Nagle w górach było głośno. Wtedy stała się ogromna lawina. Razem z rodzeństwem uciekaliśmy gdzie tylko popadnie. Rodzice nas chwycili i odlecieliśmy. Znajdowaliśmy się w chmurach. Po dniu znalazłam się z rodziną w dziwnym miejscu gdzie było ciepło. Byliśmy w Derion. Znalazł nas Mistrz Smok - Fu.
- Z skąd jesteście? - zapytał spokojnym głosem.
Od razu zaczęłam wszystko opowiadać. Po chwili pomyślał
- Na pewno chcieli zająć miejsce na obsadę wojenną. Słyszeliście coś od nich? - Spytał Mistrz Smok - fu
- Ja słyszałam cichuteńki głos: Teraz Dorian będzie nasz! - Powiedziała Daria spokojnie.
Mistrz poszedł do króla i powiedział im wszystko. Po szybkiej chwili przyszedł do moich rodziców. Od razu mieliśmy iść do króla. Poszliśmy i mieliśmy jedno życzenie. Wszyscy chcieli w Dorian mieszkać więc ich życzenie się spełniło. Otrzymaliśmy ładny duży dom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz