czwartek, 27 października 2011

Pikarion pokazuje mi zachód słońca.

Siedziałam w Angels Brigade.
- Daria mogę ci coś pokazać? - spytała Pikarion Kiara.
- Jak chcesz... - powiedziałam i poszłam za nią.
Był więc wieczór. Siedziałyśmy przy jeziorze wielkim rozglądając się za ptakami.
- Piękne słońce. Muszę przyznać. - powiedziałam
Kiara poszła po Lili, Chie i Mayu, żeby też to zobaczyły.
- Piękne! - krzyknęły wszystkie na raz.
Dzięki naszej Kiary zobaczyłyśmy piękny zachód słońca.
Po chwili były sygnały i trzęsienia. To znowu wojska Miliksem.
Poszliśmy do wieży. Od razu zaczęła się wojna.
Żołnierze walczyli. I prawie wygrali gdyż wszystkie smoki z Miliksem użyły swoich specjalnych umiejętności.
- Muszę uratować Dorian - krzyknęła i poleciała Kiara. - Ryk lwa! Ogniste meteoryty! Burza piorunów!
Zabiło prawie wszystkich wrogów oprócz generała.
- Lanca ognia! - krzyknął zły generał.
Kiara oberwała w skrzydło. Od razu zaczęła spadać. Poleciałam i uratowałam ją. Niestety miała zranione mocno skrzydła. Trzeba było je zabandażować, aby wyzdrowiały.
Poszliśmy do domu. Poszłam spać, gdyż prawie byłą noc.
- Dobranoc. - powiedziałam.
- Dobranoc Daria. - odpowiedziała i poszła spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz